Nie czuję do Ciebie nienawiści
Wieczorem siedzi u mamy przy oknie. Za szybą rozbłyskuje światło miasta żółte, pomarańczowe, białe przypominają migotliwą mozaikę. Ale dla niej to wszystko jest nieistotne. W głowie wracają obrazy jak z dawnego filmu, którego nie można wyłączyć.
Wyobraża sobie, jakby było, gdyby została wtedy. Pierwsze wynajęte mieszkanie razem, Rafał, który zakłada firmę, wspólne plany, śmiech z błahostek. Myśli o tym, ile szczęśliwych chwil przegapiła, ile ciepłych słów nie powiedziała, ile dotyku nie doznała. Ale czasu nie da się cofnąć czuje to wyraźnie.
Następnego dnia Weronika pakująca rzeczy, powoli, bez pośpiechu, jakby chciała wydłużyć moment rozstania. Mama patrzy na nią ze smutkiem, ale nie wyrzuca.
Dbaj o siebie mówi, gdy Weronika zatrzymuje się w progu.
Weronika przytula ją, mocno wdycha znajomy zapach starego domu, a potem wychodzi na ulicę.
Na dworcu kupuje bilet do Warszawy potrzebuje czasu na myślenie. Dwa dni w pociągu, wśród ludzi może uda się ułożyć w głowie, co dalej.
Pociąg rusza, lekko kołysząc. Weronika patrzy przez okno, a za szybą przesuwają się znajome bloki z pelargoniami, plac zabaw, na którym bawiła się z koleżankami, mała piekarnia z kolorową reklamą. Ludzie idą własnymi ścieżkami ktoś z torbą, ktoś z parasolem mimo słońca, ktoś biegnie do autobusu. Wszystko takie codzienne, zwykłe dziś zdaje się odległe na zawsze.
Gdzieś tam, za oknami, został człowiek, którego kochała najbardziej na świecie. Jego oczy paliły się, kiedy mówił o przyszłości, a dłonie potrafiły być i silne, i czułe. Zostawiła go bez słowa, bez pożegnania. Dziś rozumie, że straciła go na zawsze, jak bardzo nie starałaby się w to nie wierzyć