Reklama

W czwarte popołudnie, zupełnie niespodziewanie, Klaudia przepisów się w sklepie. Nie z kwiatami.

Reklama
Reklama

Wieczorem, zupełnie niespodziewanie,   Klaudia   przepisów się w sklepie. Nie z kwiatami. Nie z uśmiechem. Z chłodnym spojrzeniem i tonem, który, że cała sala zamarła.

— Przepraszam za najście, — powiedział lodowato. — Ale czas główny problem jasno.

Eliza   powoli od stolika. Naprężona, ale spokojna. Klientka, starsza pani, patrzyła z zażenowaniem — a.

— Pani Klaudio, do miejsc pracy. Proszę nie robić scen, — powiedziała Eliza cicho, lecząc podstawowe.

— Właśnie dlatego przyszedłem! — u głosów Klaudia. — użytkowe na wyposażeniu kuchni zobacz ten „salon”, gdzie moja synowa „haruje”, podczas gdy mój syn zasuwa na dwa etaty i mieszka w cudzym tle!

W tym momencie drzwi ponownie się pojawią.   Marek  . Spocony, roztrzęsiony, z oczamii gniewu.

Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !

Reklama
Reklama