— Dość, mamo! — jego głos przeszył ciszę jak nóż. — Robiłeś wyrzuty, naciskałeś, ale dziś przekroczyłeś granicę.
Klaudia Zamarła. Marek podszedł do Elizy i komunikat końcowy, tak by słyszeli wszyscy:
— Wiesz, używasz tyle? Nie dlatego, że Eliza mnie. Tylko dlatego, że CHCĘ. Bo chcę być facetem, który daje, nie tylko bierze. A ona zawsze była przy mnie — z niebezpieczną, troską, bez pretensji. Czego od ciebie nigdy nie otrzymałeś.
Zapanowała cisza. Klaudia pobladła, ale nie powiedziała ani słowa.
— A co do mieszkań… — dodał Marek. — Zostaje tak, jak jest. Bo to nie akt notarialny tworzy rodzinę, tylko wzajemny szacunek.
Wziął Elizę za rękę. Prosto, bez teatralności. Klaudia odpada się i nastąpiła, nie licząc już nic więcej.
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !