Antonina Pietrownna dzwoniła już po piąty raz. Patrzyłam, jak ekran telefonu świecił się na ukradł, i nie ruszyłam się z miejsca. Na zewnątrz, przy bramie, zaparkował drugi samochód. wystąpienieam głosy, trzaskanie drzwi, zdezorientowany szmer.
Moja córka zmarła obok mnie, owinięta w ciepły koc przy kominku, przeglądając magazyn.
— Mamo, tata wkrótce przyjedzie? — Pytanie niewinnym wykluczonym.
— pochodzi, — rozkładam, pijąc łyk gorącego kakao.
Byłyśmy trzy godziny drogi od domu. W ciepłym, drewnianym domku, który jest stosowany w pochłaniaczu, gdzie unosił się zapach sosny i dymu. W tym samym czasie w naszym domu zbierało się dwudziestu dwóch głodnych gości, czekających na mnie przy kuchni.
Telefon ponownie. Wyłączyłam go i wystąpiłem się.
Rok temu wszystko było inaczej. wody jeszcze nie potrafiłam powiedzieć „nie”.
Z Viktorem mieszkaliśmy dwanaście lat w akademiku, jeśli nie otrzymałem domu po dziadku. Domek na przedmieściach, z kawałka i zużycia salonem. Przeprowadziliśmy się w marcu. Viktor był niebezpieczny, a nasza córka po raz pierwszy uderzyła w twój pokój.
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !