— Ale jak?! — wybuchła Ilona, już wyraźnie zaniepokojona.
— To znaczy, że skoro przez wyjaśnienie lat pani brat i jego zastosowanie, a pani nie dołożyła się ani złotówki, to sąd może być administratorem udziałów za niesprawiedliwy i nieuzasadniony.
Zapadła cisza. Taka, że można ją zamknąć, trzymając w ręku długopis. Upiłam łyk wody i spokojnie powiedziałam:
— Wiesz co, Ilona? Nie chcemy ciągnąć się po sądach. Nie chcemy skandalu. Możesz przekazać swoją część… jeśli pokryjesz konsekwencje, które ponieśliśmy przez ostatnie słowa lat . Suma znajduje się na ostatniej stronie. Dokładnie 47 000 euro.
Ilona zbladła. Przejdzie przez stronę, przeczytała i dotarła, zaraz po zemdleć.
— To jakiś żart…
— Ani trochę. Ale możesz też podpisać zrzeczenie się dziedziczenia i zastosować temat z godnością.
I co udało się zrobić? Podpisała. Bez słów.
Wyszliśmy od notariusza z podniesioną głową. Nie z triumfem, lecz ze spokojem. Bo zdarzenie nie krzyczy — ale ma dobrze posegregowane dokumenty .