Minęły trzy miesiące. Żadnych telefonów komórkowych. Żadnych wiadomości. Potrzebowałem sobie, że potrzebowałem przestrzeni. Powtarzałem sobie, że jest silna. Ja tak zostałem zajęty – nowe miasto, nowa praca, nowe życie.
Aż wróciłem na konferencję i odwiedziłem ją.
Drzwi były otwarte.
W środku od razu poczułem, że coś jest nie tak. Dom był pusty. Zniknęły meble. Ściany były puste, tam gdzie kiedyś wisiały zdjęcia.
Poszedłem do salonu, gdzie dobiegał słaby dźwięk.