Will wszedł pierwszy, uśmiechając się tak, jak uśmiechał się jako dziecko w poranek Bożego Narodzenia. Claire weszła tuż za nim. Była przemiła.
Przytuliłem ich oboje, wziąłem od nich płaszcze i zwróciłem się w stronę kuchni, żeby sprawdzić piekarnik.
Wtedy Claire zrzuciła szalik, a ja się odwróciłem.
Naszyjnik spoczywał tuż pod jej obojczykiem. Cienki złoty łańcuszek z owalną zawieszką. Ciemnozielony kamień pośrodku, otoczony drobnymi grawerowanymi listkami, tak delikatnymi, że wyglądały jak koronka.
Moja ręka natrafiła na krawędź blatu za mną.
Naszyjnik znajdował się tuż pod jej obojczykiem.
Znałem ten odcień zieleni. Znałem te rzeźbienia. Rozpoznałem maleńki zawias ukryty po lewej stronie wisiorka – ten, który uczynił z niego medalion.
Trzymałam ten naszyjnik w rękach ostatniej nocy życia mojej matki i osobiście włożyłam go do jej trumny.
„To vintage” – powiedziała Claire, dotykając wisiorka, kiedy przyłapała mnie na gapieniu się. „Podoba ci się?”
„Piękne” – wydusiłem. „Skąd je masz?”
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !