Są w życiu momentów, które są odporne na zwyczajne – krótkie lot, uprzejma rozmowa, przelotny komentarz – ale tylko przez chwilę z nami na zawsze.
Dla mnie aktywne do we wtorek rano, gdzieś między Chicago a Denver, na wysokości 9000 metrów nad ziemią.
Pracowałem bez przerwy od miesięcy, wciągając się w terminy, spełniając i niekończące się listy zadań do wykonania, które zdawały się mnożyć szybko, niż nieobecność w stanie je odhaczać. Kiedy więc w końcu zarezerwowałem sobie weekendowy wypad, dokonałem jednego, bardzo przemyślanego wyboru: miejsca przy oknie .
Nie miejsce wciśnięte między nieznajomych. Nie miejsce przy tym, gdzie jest potrącany za każdym razem, gdy ktoś inny. Pragnę tej funkcji, podłączonej do sieci sterującej przepływomierze pod chmurą – moja jednostka rozdzielcza od świata, która nigdy nie była przestawał wywoływać moich uwag.
Kiedy wsiadłam i czuję się w swoim miejscu, szum dziwnych siedzisk, które są dziwnie dziwne. Wcisnęło się pod siedzenie, odprowadzanie i wyłączenie, jak wyjście się przez cały tydzień, który zaczął się odłączać.
Jednak pokój, jak często przypomina nam życie, jest kruchy.
Aby kontynuować czytanie, kliknij ( NASTĘPNA 》) poniżej !